John Donne – Lovers Infiniteness / Music: Ketil Bjornstadt
Widział co się stanie i co zostanie powiedziane i nie miał ochoty słyszeć tego po raz drugi. Obserwował, jak Lily się do nich przyłącza i staje w obronie Snape’a. Z daleka usłyszał jak upokorzony i wściekły wyzywa ją niewybaczalnie: „Szlama”.
Otoczenie się zmieniło…
– Przepraszam.
– Nie obchodzi mnie to.
– Przepraszam!
– Oszczędź sobie.
Była noc. Lily, ubrana w koszulę nocną, stała z założonymi rękami przed portretem Grubej Damy, przy wejściu do Wieży Gryffindoru.
– Wyszłam tylko dlatego, że Mary mi powiedziała, że się odgrażałeś, że będziesz tu spać.
– Bo tak było. Zrobiłbym tak. Nigdy nie chciałem nazwać cię Szlamą, po prostu mi się…
– Wymknęło? – w głosie Lily nie było współczucia – Za późno. Usprawiedliwiałam cię latami.
Żadne z moich przyjaciół nie mogło zrozumieć dlaczego w ogóle z tobą rozmawiam. Ty i twoi
kochani, mali, przyjaciele Śmierciożercy – widzisz, nawet temu nie zaprzeczasz! Nawet nie
zaprzeczasz, że chcesz się tym stać! Nie możesz się doczekać, az dołączysz do Sam-Wiesz-Kogo, co nie?
Otworzył usta i zamknął je nie mówiąc ani słowa.
– Nie mogę dłużej udawać. Wybrałeś swoją drogę, ja wybrałam swoją.
– Nie, posłuchaj, nie chciałem..
– Nazwać mnie Szlamą? Ale wszystkich innych, którzy są tacy jak ja, nazywasz, Severusie.
Dlaczego miałabym być wyjątkiem?
Chciał coś powiedzieć, ale posłała mu pogardliwe spojrzenie i wspięła się z powrotem przez dziurę w portrecie…
J. K. Rowling
Harry Potter i Regalia Śmierci
